Wieloletnia współpraca z Klientem to dobry przykład tego, jak szkolenia z pierwszej pomocy mogą rozwijać się razem z organizacją i jej pracownikami. Nie jest to jednorazowe spotkanie, ale wieloletni proces, w którym regularnie wracamy do najważniejszych umiejętności, utrwalamy je i dokładamy kolejne, coraz bardziej wymagające elementy.
W tym roku zrealizowaliśmy dla pracowników Samsunga ponad 10 rozbudowanych szkoleń z pierwszej pomocy. Najczęściej pracujemy w niewielkich, około 10-osobowych grupach, dzięki czemu uczestnicy większość czasu spędzają na ćwiczeniach. Regularne szkolenia realizujemy we Wronkach od ponad 5 lat. Jeżeli chcesz zrealizować podobny projekt, zachęcam do zapoznania się z naszą ofertą kursów pierwszej pomocy dla firm.

Program obejmuje między innymi ocenę stanu poszkodowanego i podstawowych funkcji życiowych, resuscytację, użycie AED, tamowanie masywnych krwotoków oraz postępowanie w urazach, z dużym naciskiem na wypadki komunikacyjne.
Nie traktujemy jednak tych zagadnień jako osobnych tematów. Zależy nam na tym, aby uczestnicy potrafili połączyć poszczególne czynności w jedno logiczne działanie ratownicze.
Wypadek komunikacyjny jako najlepsze tło do ćwiczeń
Jednym z najważniejszych elementów naszych szkoleń są rozbudowane scenariusze wypadków komunikacyjnych.
Dlaczego właśnie takie zdarzenie?
Ponieważ wypadek komunikacyjny pozwala w jednym scenariuszu połączyć praktycznie wszystkie problemy, z którymi uczestnicy mogą zetknąć się również podczas innych wypadków – zarówno w pracy, jak i poza nią.
Bezpieczeństwo miejsca zdarzenia, kilka osób poszkodowanych, utrata przytomności, zaburzenia oddychania, masywne krwawienie, urazy kończyn, miednicy lub klatki piersiowej, konieczność ewakuacji czy nagłe zatrzymanie krążenia – wszystkie te elementy mogą pojawić się równocześnie.
Dzięki temu uczestnik nie ćwiczy wyłącznie techniki. Musi ocenić sytuację, wybrać priorytety, współpracować z innymi i podejmować decyzje.
ERT – bardziej zaawansowany poziom szkolenia
Osobnym elementem naszej współpracy są szkolenia dla zespołu ERT – osób przygotowywanych do skuteczniejszego reagowania podczas sytuacji awaryjnych i zdarzeń nagłych.

W przypadku tej grupy możemy zdecydowanie wyjść poza zakres klasycznego szkolenia z pierwszej pomocy.
W ramach projektu odbyły się trzy intensywne spotkania, w których łącznie uczestniczyło około 50 osób. Jedno ze szkoleń przeprowadziliśmy również podczas wyjazdowego spotkania w agroturystyce w Ameryce.
W realizację projektu zaangażowanych było sześciu instruktorów, dzięki czemu mogliśmy podzielić uczestników na niewielkie zespoły i równolegle prowadzić kilka stanowisk.
Mała grupa oznacza więcej czasu z instruktorem, więcej powtórzeń i zdecydowanie mniej oczekiwania na swoją kolej.
To bardzo ważne szczególnie podczas zaawansowanych zajęć, gdzie każda osoba powinna samodzielnie przećwiczyć daną technikę, a następnie zastosować ją w scenariuszu.
Pozoranci zamiast przewidywalnych ćwiczeń
Dodatkowym elementem szkoleń była możliwość pracy z pozorantami – osobami przygotowanymi do odgrywania konkretnych sytuacji i zachowań poszkodowanego.
Pozorant może reagować na działania uczestników, odpowiadać na pytania, zgłaszać określone dolegliwości, zmieniać swoje zachowanie albo symulować stopniowe pogarszanie się stanu.
Dzięki temu ćwiczenie przestaje być przewidywalne.
Uczestnik nie otrzymuje od razu informacji, co jest problemem. Musi sam ją zebrać, ocenić poszkodowanego i zdecydować, co zrobić dalej.

To również zupełnie inny poziom komunikacji niż podczas pracy wyłącznie z fantomem. Trzeba rozmawiać z poszkodowanym, uspokajać go, wydawać polecenia, współpracować z zespołem i jednocześnie wykonywać czynności ratownicze.
Urazy miednicy i wykorzystanie sprzętu
Jednym z mocniej rozwijanych tematów podczas spotkań ERT były urazy miednicy.
To urazy, które mogą wiązać się z poważnym krwawieniem wewnętrznym i bardzo szybkim pogorszeniem stanu poszkodowanego.
Uczestnicy ćwiczyli rozpoznawanie mechanizmu urazu, ocenę pacjenta oraz prawidłowe wykorzystanie pasa miedniczego.
Do ćwiczeń włączaliśmy również deskę ortopedyczną oraz pozostały sprzęt transportowy, aby uczestnicy mogli przejść cały proces – od pierwszego kontaktu z poszkodowanym, poprzez jego ocenę i zabezpieczenie, aż po przygotowanie do ewakuacji.
Sprzęt nie był jednak osobnym „pokazem”.
Pojawiał się dopiero wtedy, kiedy wynikało to z sytuacji. Uczestnicy musieli sami zdecydować, czego potrzebują, przygotować sprzęt i wykorzystać go podczas trwającego zdarzenia.
Nagłe zatrzymanie krążenia u pacjenta urazowego
Bardzo ważną częścią programu było również nagłe zatrzymanie krążenia u pacjenta po urazie.
To znacznie bardziej złożona sytuacja niż typowy scenariusz NZK.

Poza prowadzeniem wysokiej jakości resuscytacji i wykorzystaniem AED zespół musi równocześnie myśleć o przyczynie zatrzymania krążenia. W przypadku urazu może nią być między innymi masywne krwawienie, niedrożność dróg oddechowych czy ciężkie obrażenia klatki piersiowej.
Dlatego nasze ćwiczenia nie kończyły się po dwóch czy trzech minutach.
Prowadziliśmy dłuższe resuscytacje, podczas których uczestnicy musieli zmieniać osoby prowadzące uciski, kontrolować jakość działania, korzystać z AED, dzielić zadania i utrzymywać organizację zespołu mimo narastającego zmęczenia.
Dopiero podczas takiej pracy naprawdę widać, jak duże znaczenie mają komunikacja, podział ról i współpraca.
Dzieci – powrót do podstaw i nowe techniki
Podczas kolejnych spotkań wróciliśmy również do postępowania w stanach zagrożenia życia u dzieci.
Powtórzyliśmy ocenę stanu dziecka, postępowanie w przypadku utraty przytomności i zaburzeń oddychania oraz wprowadziliśmy aktualne techniki resuscytacji pediatrycznej.
Także tutaj zależało nam na powtarzalności.
Uczestnicy prowadzili dłuższe działania, zmieniali się podczas resuscytacji i pracowali nad utrzymaniem jakości wykonywanych czynności przez cały czas trwania scenariusza.
Mniej pokazów, więcej działania
W szkoleniach dla ERT celowo ograniczamy długie prezentacje i pokazy instruktorskie.
Po krótkim omówieniu uczestnicy otrzymują sprzęt i zaczynają działać.
Instruktor obserwuje, koryguje, wyjaśnia i stopniowo zwiększa poziom trudności.
Dzięki pracy sześciu instruktorów, niewielkim grupom, wykorzystaniu pozorantów oraz dużej liczbie stanowisk uczestnicy mogli większość czasu poświęcić na praktyczne działanie.
I właśnie na tym najbardziej nam zależy.
Wieloletnia współpraca daje więcej możliwości
Regularne szkolenia pozwalają nam rozwijać program w sposób, którego nie da się osiągnąć podczas jednego spotkania.
Na początku budujemy podstawy. Później możemy skupić się na jakości, szybkości działania, komunikacji, sprzęcie, bardziej złożonych urazach i pracy zespołowej.
Z czasem pytanie przestaje brzmieć:
„Czy uczestnik wie, jak wykonać daną czynność?”
Znacznie ważniejsze staje się:
Czy rozpozna, kiedy jej potrzebuje? Czy wykona ją prawidłowo? Czy potrafi zrobić to razem z innymi osobami podczas złożonego i dynamicznego zdarzenia?
Ponad 10 rozbudowanych szkoleń z pierwszej pomocy, coroczna współpraca, kolejne spotkania dla ERT, sześciu instruktorów pracujących równolegle, pozoranci, sprzęt i coraz bardziej wymagające scenariusze – dzięki temu możemy z każdym kolejnym szkoleniem pójść o krok dalej.
Bo w pierwszej pomocy nie chodzi o to, żeby uczestnik zobaczył jak najwięcej.
Chodzi o to, żeby jak najwięcej razy sam musiał działać.

